Paparazzi
! O nie, tylko ich mi tu brakowało, pomyślałam. Szybko odskoczyłam od
Justina, który najwyraźniej nie wiedział o co mi chodzi. Miałam mieszane
uczucia, przecież prawie całowałam się z samym Justinem Bieberem, w
dodatku pewnie uwiecznił to jakiś fotograf, rozejrzałam się dookoła.
Nikogo nie było widać.
- Stało się coś ?- spytał Justin który dalej nie wiedział o co mi chodzi.- Zrobiłem coś nie tak ?- spojrzałam już któryś raz dziś w tej jego cudne oczy.
- Nie, nie, wszystko było ok. Tylko chyba jakiś paparazzi gdzieś tu jest, bo albo mi się przywidziało, albo coś błysnęło zza drzewa. Ale mam nadzieje ze to tylko moje przywidzenia – Uśmiechnęłam się . Justin zagryzł wargę i wyraźnie o czymś myślał. Po chwili odpowiedział mi .
- No to jest możliwe, ze to jakiś paparazzi był, wszędzie mnie znajdą, nie dadzą mi ani chwili spokoju- westchnął- czasem chciałbym być zwykłym nastolatkiem, ale z drugiej strony każde życie ma swoje wady. A życie gwiazdy światowego formatu ma ich wiele- znów westchnął- ale nie rozmawiajmy o tym – Posłał mi czuły uśmiech.
Znów objął mnie w tali i szliśmy pustymi uliczkami parku. Rozmawialiśmy później na różne tematy dopóki nie zadzwonił telefon Justina.
- przepraszam na moment – puścił mnie i odszedł kawałek dalej aby odebrać telefon. Ja w tym czasie usiadłam na pobliskiej ławeczce i czekałam aż skończy rozmawiać, nie przysłuchałam się nawet, nie byłam aż taka ciekawska. Przyglądałam się gwiazdą, byłam tak zapatrzona, że nawet nie zauważyłam kiedy Justin skończył rozmawiać i usiadł obok mnie. kiedy się odezwał lekko się wystraszyłam.
- niestety muszę już lecieć, dzwonił Scooter i ma mi coś ważnego do powiedzenia – wywrócił oczami. Posmutniałam, nie chciałam kończyć tgo spotkania, było mi z nim tak dobrze, ze nawet nie wiedziałam, która może być godzina
- ehh no szkoda- westchnęłam ciężko- ale obowiązki to obowiązki. Wiec ja będę się zbierać do domu – Wstałam.
- poczekaj, chociaż cię odwiozę – Nie umiałam mu odmówić kiedy patrzałam w jego oczy, więc odwróciłam wzrok i odpowiedziałam mu.
- Ale nie trzeba, mieszkam niedaleko – liczyłam na to, ze odpuści, nie chciałabym widzieć mojej mamy kiedy przypadkiem zauważyłaby ze ktoś mnie podwiózł taką furą jaką na pewno ma Bieber.
- Ejj no Kamila, nie daj się prosić, niedaleko czy daleko to nie zmienia faktu, że jest późno a po ulicy chodzi wiele osób, które mogą ci coś zrobić. Wiec nie ma mowy ze puszcze cię samą -Wstał, podszedł do mnie i podniósł moją głowę spoglądając mi w oczy. W tym momencie pękłam i już nie umiałam mu się sprzeciwić. Kurcze, skarciłam się w myślach, dlaczego on musi mieć takie cudowne oczy ?
- no dobrze przekonałeś mnie – Justin od razu uśmiechnął się tryumfalnie i się zaśmiał.
- Mi po prostu nie da się odmówić – tym razem oboje się śmialiśmy
- Nie ma co, skromność aż od ciebie bije- wybuchnęłam jeszcze większym śmiechem. Biebs tylko się śmiał. Jak miał to już w swoim zwyczaju objął mnie w tali i ruszyliśmy w stronę wyjścia z parku. Na parkingu stała jego wypasiona fura, nie wiedziałam jaka marka, bo nie znam się na samochodach. Justin otworzył przede mną drzwi pasażera. – Dziękuję – Posłałam mu uśmiech i usiadłam zapinając pasy. On obszedł samochód zajmując miejsce kierowcy. Spojrzał na mnie
- to gdzie mieszkasz ?- podałam mu adres- no to rzeczywiście piechotą o bardzo niedaleko – powiedział ironicznie. odpowiedziałam mu więc
- Stało się coś ?- spytał Justin który dalej nie wiedział o co mi chodzi.- Zrobiłem coś nie tak ?- spojrzałam już któryś raz dziś w tej jego cudne oczy.
- Nie, nie, wszystko było ok. Tylko chyba jakiś paparazzi gdzieś tu jest, bo albo mi się przywidziało, albo coś błysnęło zza drzewa. Ale mam nadzieje ze to tylko moje przywidzenia – Uśmiechnęłam się . Justin zagryzł wargę i wyraźnie o czymś myślał. Po chwili odpowiedział mi .
- No to jest możliwe, ze to jakiś paparazzi był, wszędzie mnie znajdą, nie dadzą mi ani chwili spokoju- westchnął- czasem chciałbym być zwykłym nastolatkiem, ale z drugiej strony każde życie ma swoje wady. A życie gwiazdy światowego formatu ma ich wiele- znów westchnął- ale nie rozmawiajmy o tym – Posłał mi czuły uśmiech.
Znów objął mnie w tali i szliśmy pustymi uliczkami parku. Rozmawialiśmy później na różne tematy dopóki nie zadzwonił telefon Justina.
- przepraszam na moment – puścił mnie i odszedł kawałek dalej aby odebrać telefon. Ja w tym czasie usiadłam na pobliskiej ławeczce i czekałam aż skończy rozmawiać, nie przysłuchałam się nawet, nie byłam aż taka ciekawska. Przyglądałam się gwiazdą, byłam tak zapatrzona, że nawet nie zauważyłam kiedy Justin skończył rozmawiać i usiadł obok mnie. kiedy się odezwał lekko się wystraszyłam.
- niestety muszę już lecieć, dzwonił Scooter i ma mi coś ważnego do powiedzenia – wywrócił oczami. Posmutniałam, nie chciałam kończyć tgo spotkania, było mi z nim tak dobrze, ze nawet nie wiedziałam, która może być godzina
- ehh no szkoda- westchnęłam ciężko- ale obowiązki to obowiązki. Wiec ja będę się zbierać do domu – Wstałam.
- poczekaj, chociaż cię odwiozę – Nie umiałam mu odmówić kiedy patrzałam w jego oczy, więc odwróciłam wzrok i odpowiedziałam mu.
- Ale nie trzeba, mieszkam niedaleko – liczyłam na to, ze odpuści, nie chciałabym widzieć mojej mamy kiedy przypadkiem zauważyłaby ze ktoś mnie podwiózł taką furą jaką na pewno ma Bieber.
- Ejj no Kamila, nie daj się prosić, niedaleko czy daleko to nie zmienia faktu, że jest późno a po ulicy chodzi wiele osób, które mogą ci coś zrobić. Wiec nie ma mowy ze puszcze cię samą -Wstał, podszedł do mnie i podniósł moją głowę spoglądając mi w oczy. W tym momencie pękłam i już nie umiałam mu się sprzeciwić. Kurcze, skarciłam się w myślach, dlaczego on musi mieć takie cudowne oczy ?
- no dobrze przekonałeś mnie – Justin od razu uśmiechnął się tryumfalnie i się zaśmiał.
- Mi po prostu nie da się odmówić – tym razem oboje się śmialiśmy
- Nie ma co, skromność aż od ciebie bije- wybuchnęłam jeszcze większym śmiechem. Biebs tylko się śmiał. Jak miał to już w swoim zwyczaju objął mnie w tali i ruszyliśmy w stronę wyjścia z parku. Na parkingu stała jego wypasiona fura, nie wiedziałam jaka marka, bo nie znam się na samochodach. Justin otworzył przede mną drzwi pasażera. – Dziękuję – Posłałam mu uśmiech i usiadłam zapinając pasy. On obszedł samochód zajmując miejsce kierowcy. Spojrzał na mnie
- to gdzie mieszkasz ?- podałam mu adres- no to rzeczywiście piechotą o bardzo niedaleko – powiedział ironicznie. odpowiedziałam mu więc
-
Jak dla mnie to jest tylko pół godziny drogi – prychnęłam. On Tylko
westchnął i ruszył. Co dla mnie piechotą było pół godziny dla tego auta
było 5 minutami. Tak więc dojechaliśmy pod mój dom, nie chciałam zbierać
Justinowi więcej czasu więc odpięłam pasy i wyciągnęłam do niego rękę
na pożegnanie
- no więc cześć i dziękuje za podwiezienie – uśmiechnęłam się do niego smutno, wiedziałam ze już pewnie więcej nie będę miała okazji go spotkać. Justin zamiast uścisnąć moją dłoń złapał mnie za nią i przyciągnął lekko do siebie. Nim się zorientowałam musnął czule mój policzek. Od razu się zarumieniłam i odsunęłam od niego. Zaskoczył mnie tym gestem.
- To ja ci dziękuję za miły wieczór – puścił mi oczko
- nie ma za co, cała przyjemność po mojej stronie – uśmiechnęłam się cały czas zawstydzona – w takim razie pa- już chciałam otwierać drzwi i wyjść jednak Justin jeszcze się odezwał
-Kamila
- tak ? – odpowiedziałam odwracając głowę w jego strone
- dałabyś mi może swój numer telefonu ? – zrobił minę w stylu szczeniaczka. Ja za to zrobiłam minę w stylu WTF ? On Justin Bieber chciał mój numer telefonu ?! Niemożliwe! On zaś widząc moją minę dodał- No Nie patrz tak, nie chce aby ta znajomość się zakończyła – uśmiech nie opuszczał jego twarzy- więc jak ? – Uniósł jedną brew do góry
- eee- Nie umiałam się wysłowić- pewnie – w końcu się otrząsnęłam się. Bieber podął mi swój telefon na który wpisałam mu mój numer telefonu.- ok a teraz już lecę bo pewnie się śpieszysz do Scottera – spojrzałam mu w oczy, on westchnął.
- no tak, wiec do zobaczenia- posłał mi ciepły uśmiech na pożegnanie.
- pa- odpowiedziałam i wyszłam z samochodu. Justin ponowie odpalił silnik a ja już stojąc na schodach patrzyłam jak odjeżdża. To „do zobaczenia” dało mi nadzieje ze jeszcze kiedyś się z nim spotkam.
- no więc cześć i dziękuje za podwiezienie – uśmiechnęłam się do niego smutno, wiedziałam ze już pewnie więcej nie będę miała okazji go spotkać. Justin zamiast uścisnąć moją dłoń złapał mnie za nią i przyciągnął lekko do siebie. Nim się zorientowałam musnął czule mój policzek. Od razu się zarumieniłam i odsunęłam od niego. Zaskoczył mnie tym gestem.
- To ja ci dziękuję za miły wieczór – puścił mi oczko
- nie ma za co, cała przyjemność po mojej stronie – uśmiechnęłam się cały czas zawstydzona – w takim razie pa- już chciałam otwierać drzwi i wyjść jednak Justin jeszcze się odezwał
-Kamila
- tak ? – odpowiedziałam odwracając głowę w jego strone
- dałabyś mi może swój numer telefonu ? – zrobił minę w stylu szczeniaczka. Ja za to zrobiłam minę w stylu WTF ? On Justin Bieber chciał mój numer telefonu ?! Niemożliwe! On zaś widząc moją minę dodał- No Nie patrz tak, nie chce aby ta znajomość się zakończyła – uśmiech nie opuszczał jego twarzy- więc jak ? – Uniósł jedną brew do góry
- eee- Nie umiałam się wysłowić- pewnie – w końcu się otrząsnęłam się. Bieber podął mi swój telefon na który wpisałam mu mój numer telefonu.- ok a teraz już lecę bo pewnie się śpieszysz do Scottera – spojrzałam mu w oczy, on westchnął.
- no tak, wiec do zobaczenia- posłał mi ciepły uśmiech na pożegnanie.
- pa- odpowiedziałam i wyszłam z samochodu. Justin ponowie odpalił silnik a ja już stojąc na schodach patrzyłam jak odjeżdża. To „do zobaczenia” dało mi nadzieje ze jeszcze kiedyś się z nim spotkam.
Po
wejściu do domu nie mogłam się otrząsnąć po tym buziaku. W prawdzie
jedynie w policzek, ale za to jaki był słodki. Poszłam po cichu do
siebie na górę, kiedy szłam po schodach usłyszałam krzyki rodziców.
- ty wiesz która jest godzina ?!- mój ojciec był wyraźnie zły. Więc szybko wyciągnęłam telefon z kieszeni i sprawdziłam. Była 23.36. Wow, przy Justine nie czułam upływającego czasu. Musiałam więc szybko wymyślić coś, co ich załagodzi.
- Wiem przepraszam, ale z Jenną oglądałyśmy strasznie fajny film no i się zasiedziałyśmy- miałam nadzieje ze to kupią, cały czas stałam na schodach i usłyszałam głos mamy.
- dobrze, ale żeby mi to było ostatni raz !
- dobrze mamusiu- odpowiedziałam i ruszyłam ponownie do mojego pokoju.
Przechodząc obok pokoju mojego brata zauważyłam palące sie światło, co oznaczało ze jeszcze nie śpi. A Później będzie spał do popołudnia- pomyślałam. Weszłam do swojego pokoju i dopiero tam ściągnęłam buty, sama nie wiem czemu. Torebkę rzuciłam na krzesło i ściągając płaszcz usiadłam a właściwie to skoczyłam na łóżko. Zaczęłam się zastanawiać nad dzisiejszym dniem. Czułam się jak w jakimś śnie, nie wierzyłam ze to stało się na prawdę. Światowa gwiazda muzyki pop umówiła się ze zwykłą dziewczyną na kolacje, do tego prawie sie całowaliśmy w tym parku. Szybko odrzuciłam myśl, która mnie naszła. A mianowicie to, że mógłby się we mnie zakochać. Przecież to ni jest możliwe, on ma dziewczynę, do tego sto razy ładniejszą niż ja. Po Chwili przerwałam moje rozmyślenia i poszłam wziąć prysznic. Siedziałam pod nim dobre 20 minut, uwielbiałam czuć kiedy ciepła woda oblewa moje ciało, relaksowało mnie to. Zawinięte tylko w ręcznik wyszłam z łazienki i z szafy wyciągnęłam moją piżame. Wróciłam do łazienki gdzie jeszcze umyłam zęby, przeprałam się i wytarłam w ręcznik włosy. Nie chciało mi się ich już suszyć, więc zostawiłam je rozpuszczone, jutro najwyżej je wyprostuje. Kiedy wyszłam z łazienki pościeliłam łóżko i położyłam się, gasząc nocną lampkę. Próbowałam zasnąć, lecz emocje nadal nie opadły, 10 minut przewracałam się z boku na bok wspominając już nie wiem po raz który dzisiejszy wieczór. Nagle usłyszałam dźwięk przychodzącego smsa. Szybko wstałam po telefon i wróciłam do łóżka. Sms był od nieznanego numeru. Oczytałam go, treść mnie zaskoczyła ” Przepraszam jeżeli cię obudziłem, ale chciałem ci podziękować za dzisiejszy wieczór. Justin”
Moje serce zabiło mocniej, nie wierzyłam ze odezwał się tak szybko. Wzięłam głęboki wdech i odpisałam mu że jeszcze nie spałam i również mu dziękuje. zapisałam jego numer. Nie Minęła minuta od wysłania smsa a Justin zadzwonił do mnie, przez moment wahałam się czy odebrać, jednak nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam telefon do ucha.
- Słucham
- miło cię znów słyszeć- usłyszałam w słuchawce ten jego cudowny głos, poczułam motylki brzuchu
Zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim i niczym. Znów dowiedziałam się o nim dużo. Czas znów jakby przyspieszył, bo nim się spostrzegłam rozmawialiśmy do 3 nad ranem. Gdyby nie to ze Justin musi jutro wstać wcześnie bo ma próbę przed występem na AMA to może i rozmawialibyśmy do samego rana. Po Odłożeniu słuchawki byłam tak zmęczona że zasnęłam gdy tylko zamknęłam oczy. Obudziłam się o 11, nie sadziłam ze będę umiała tak długo spać, zawsze budziłam się przed 9, góra kilka minut po 9. A teraz, aż do 11. Kolejny szok dla mnie. Jeszcze jak pomyśle ze juro mam iść do szkoły, wiec na razie wolałam o tym nie myśleć. Dziś chciałam myśleć jedynie o wieczorze i o gali AMA’s która zaczynała się za 9 godzin. Bardzo chciałam aby Justin zgarną wszystkie nagrody w kategoriach których był nominowany, było ich az 4. Wierzyłam ze mu się to uda. Wstałam z łóżka, tak jak się spodziewałam miałam fryzurę jakby przeszło przez nie tornado, od razu poszłam do łazienki zabierając po drodze ubrania. Czarne rurki do tego niebieską tunikę z czarnym paskiem oraz moją ulubioną czarno-granatową bluzę i oczywiście bieliznę. Wzięłam szybki prysznic. Umyłam zęby oraz wysuszyłam i wyprasowałam włosy, Do tego lekki makijaż i wyszłam z łazienki. Szybko pościeliłam łóżko i zeszłam na dół. Jak się spodziewałam taty nie było nigdzie, pewnie znów coś robi w ogrodzie albo przy aucie. A mama gotowała obiad w kuchni. Poszłam więc do lodówki i wyciągnęłam z niej mleko a z szafki płatki i miskę po drodze witając się z mamą. Usiadłam przy małym stoliku w kuchni. Nasypałam moich ulubionych miodowych płatków do miski i zalałam je zimnym mlekiem. Zaczęłam jeść. W trakcie jedzenia powiedziałam do mamy
- jak zjem idę do Jenny
- znowu ? – moje rodzicielka spojrzała na mnie dziwnie
- no, bo umówiłam się z nią ze jej w czymś pomogę- skłamałam, nie miałam innego wyjścia
- no dobrze, ale masz wrócić na obiad- powiedziała i zaczęła mieszać co w garnku
- dobrze, a o której będzie ?
- myślę ze o 14 powinien być
- dobrze to wrócę o 14 – dokończyłam jeść płatki o odstawiłam miskę do zlewu, poszłam jeszcze do mojego pokoju po torebkę i telefon. Przed wyjściem w holu ubrałam buty i poszłam do przyjaciółki. bardzo byłam ciekawa jej reakcji na to co jej powiem, wiedziałam ze mi uwierzy, w końcu jest moją najlepsza przyjaciółka i nigdy nie mamy przed sobą tajemnic.
- ty wiesz która jest godzina ?!- mój ojciec był wyraźnie zły. Więc szybko wyciągnęłam telefon z kieszeni i sprawdziłam. Była 23.36. Wow, przy Justine nie czułam upływającego czasu. Musiałam więc szybko wymyślić coś, co ich załagodzi.
- Wiem przepraszam, ale z Jenną oglądałyśmy strasznie fajny film no i się zasiedziałyśmy- miałam nadzieje ze to kupią, cały czas stałam na schodach i usłyszałam głos mamy.
- dobrze, ale żeby mi to było ostatni raz !
- dobrze mamusiu- odpowiedziałam i ruszyłam ponownie do mojego pokoju.
Przechodząc obok pokoju mojego brata zauważyłam palące sie światło, co oznaczało ze jeszcze nie śpi. A Później będzie spał do popołudnia- pomyślałam. Weszłam do swojego pokoju i dopiero tam ściągnęłam buty, sama nie wiem czemu. Torebkę rzuciłam na krzesło i ściągając płaszcz usiadłam a właściwie to skoczyłam na łóżko. Zaczęłam się zastanawiać nad dzisiejszym dniem. Czułam się jak w jakimś śnie, nie wierzyłam ze to stało się na prawdę. Światowa gwiazda muzyki pop umówiła się ze zwykłą dziewczyną na kolacje, do tego prawie sie całowaliśmy w tym parku. Szybko odrzuciłam myśl, która mnie naszła. A mianowicie to, że mógłby się we mnie zakochać. Przecież to ni jest możliwe, on ma dziewczynę, do tego sto razy ładniejszą niż ja. Po Chwili przerwałam moje rozmyślenia i poszłam wziąć prysznic. Siedziałam pod nim dobre 20 minut, uwielbiałam czuć kiedy ciepła woda oblewa moje ciało, relaksowało mnie to. Zawinięte tylko w ręcznik wyszłam z łazienki i z szafy wyciągnęłam moją piżame. Wróciłam do łazienki gdzie jeszcze umyłam zęby, przeprałam się i wytarłam w ręcznik włosy. Nie chciało mi się ich już suszyć, więc zostawiłam je rozpuszczone, jutro najwyżej je wyprostuje. Kiedy wyszłam z łazienki pościeliłam łóżko i położyłam się, gasząc nocną lampkę. Próbowałam zasnąć, lecz emocje nadal nie opadły, 10 minut przewracałam się z boku na bok wspominając już nie wiem po raz który dzisiejszy wieczór. Nagle usłyszałam dźwięk przychodzącego smsa. Szybko wstałam po telefon i wróciłam do łóżka. Sms był od nieznanego numeru. Oczytałam go, treść mnie zaskoczyła ” Przepraszam jeżeli cię obudziłem, ale chciałem ci podziękować za dzisiejszy wieczór. Justin”
Moje serce zabiło mocniej, nie wierzyłam ze odezwał się tak szybko. Wzięłam głęboki wdech i odpisałam mu że jeszcze nie spałam i również mu dziękuje. zapisałam jego numer. Nie Minęła minuta od wysłania smsa a Justin zadzwonił do mnie, przez moment wahałam się czy odebrać, jednak nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam telefon do ucha.
- Słucham
- miło cię znów słyszeć- usłyszałam w słuchawce ten jego cudowny głos, poczułam motylki brzuchu
Zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim i niczym. Znów dowiedziałam się o nim dużo. Czas znów jakby przyspieszył, bo nim się spostrzegłam rozmawialiśmy do 3 nad ranem. Gdyby nie to ze Justin musi jutro wstać wcześnie bo ma próbę przed występem na AMA to może i rozmawialibyśmy do samego rana. Po Odłożeniu słuchawki byłam tak zmęczona że zasnęłam gdy tylko zamknęłam oczy. Obudziłam się o 11, nie sadziłam ze będę umiała tak długo spać, zawsze budziłam się przed 9, góra kilka minut po 9. A teraz, aż do 11. Kolejny szok dla mnie. Jeszcze jak pomyśle ze juro mam iść do szkoły, wiec na razie wolałam o tym nie myśleć. Dziś chciałam myśleć jedynie o wieczorze i o gali AMA’s która zaczynała się za 9 godzin. Bardzo chciałam aby Justin zgarną wszystkie nagrody w kategoriach których był nominowany, było ich az 4. Wierzyłam ze mu się to uda. Wstałam z łóżka, tak jak się spodziewałam miałam fryzurę jakby przeszło przez nie tornado, od razu poszłam do łazienki zabierając po drodze ubrania. Czarne rurki do tego niebieską tunikę z czarnym paskiem oraz moją ulubioną czarno-granatową bluzę i oczywiście bieliznę. Wzięłam szybki prysznic. Umyłam zęby oraz wysuszyłam i wyprasowałam włosy, Do tego lekki makijaż i wyszłam z łazienki. Szybko pościeliłam łóżko i zeszłam na dół. Jak się spodziewałam taty nie było nigdzie, pewnie znów coś robi w ogrodzie albo przy aucie. A mama gotowała obiad w kuchni. Poszłam więc do lodówki i wyciągnęłam z niej mleko a z szafki płatki i miskę po drodze witając się z mamą. Usiadłam przy małym stoliku w kuchni. Nasypałam moich ulubionych miodowych płatków do miski i zalałam je zimnym mlekiem. Zaczęłam jeść. W trakcie jedzenia powiedziałam do mamy
- jak zjem idę do Jenny
- znowu ? – moje rodzicielka spojrzała na mnie dziwnie
- no, bo umówiłam się z nią ze jej w czymś pomogę- skłamałam, nie miałam innego wyjścia
- no dobrze, ale masz wrócić na obiad- powiedziała i zaczęła mieszać co w garnku
- dobrze, a o której będzie ?
- myślę ze o 14 powinien być
- dobrze to wrócę o 14 – dokończyłam jeść płatki o odstawiłam miskę do zlewu, poszłam jeszcze do mojego pokoju po torebkę i telefon. Przed wyjściem w holu ubrałam buty i poszłam do przyjaciółki. bardzo byłam ciekawa jej reakcji na to co jej powiem, wiedziałam ze mi uwierzy, w końcu jest moją najlepsza przyjaciółka i nigdy nie mamy przed sobą tajemnic.
__________________________________________________________
PRZEPRASZAM za wszystkie błędy oraz za to ze jest tak późno ale nie miałam czasu go dodać
-Ten rozdział tak jak i cały blog jest świetny. Nie mogę się już doczekać nowego rozdziału. Jesteś cudowna.
OdpowiedzUsuńTrzyma kciuki i życzę weny.
----
Jak masz czas wpadnij do mnie na www.doyoulovemejustin.blogspot.com
Byłabym wdzięczna gdybyś sama skomentowała i udostępniła na swoim blogu. Mogłabym liczyć na jakieś wskazówki z twojej strony ?