Upływający czas zbliżający mnie do spotkania sprawiał, że zaczęłam się coraz bardziej stresować. Najbardziej bałam się tego, ze on się tam wg nie pojawi. Po godzinnej kąpieli owinięta w ręcznik wyszłam z łazienki do swojego pokoju. Na oparciu łóżka miałam powieszone już gotowe rzeczy na wyjście. Z szuflady wyciągnęłam biała bieliznę i ubrałam ją, zmieniłam tylko ramiączka stanika na przeźroczyste. Ubrałam się już cała, chociaż do wyjścia miałam jeszcze sporo czasu bo aż 1,5 godziny. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Weszłam więc na kompa i włączyłam muzykę, oczywiście piosenki Biebsa. Weszłam jeszcze na Twittera i napisałam” nie wiem co mam ze sobą zrobić, trochę boje się tego wieczoru” i zamknęłam stronkę. Przy włączonej muzyce podeszłam do dużego lustra znajdującego się w moim pokoju. Tak patrząc w swoje odbicie zastanawiałam się co zrobić z moimi włosami, które teraz były w jednym wielkim nieładzie. Myślałam dość długą chwile kombinując różne uczesanie, jednak postanowiłam po prostu je wyprostować i zostawić rozpuszczone. Tak też zrobiłam, sięgnęłam po prostownice i wyprostowałam włosy. Dobrałam pasujące do mojego stroju kolczyki i wisiorek z kompletu.
Przyciszyłam muzykę w głośnikach, wzięłam telefon z biurka i wybrałam numer Jenny.
*rozmowa telefoniczna *
- hey kochana- odezwałam się, kiedy odebrała telefon po 2 sygnałach
- no witam cię myszko- odpowiedziała mi czule jak zawsze
- mam do Ciebie wielką prośbę
- wiesz ze na mnie zawsze możesz liczyć, co to za prośba ?
- no bo wiesz.. mam dziś spotkanie, i nie chciałabym aby moi rodzice się o nim dowiedzieli, dlatego powiedziałam im, ze ide do ciebie, i chciałabym byś mnie kryła
- dobrze, ale powiedz mi co to za spotkanie ? czyżby randka ?- wyczułam w jej głosie ciekawość
- nie, nie to nie jest żadna randka, na razie nie mogę ci nić powiedzieć, ale obiecuje ze jutro do ciebie wpadnę i wszystko ci opowiem
- ok w takim razie jutro widzę cię u mnie i wszystko mi opowiesz ze szczegółami!-podkreśliła ostatnie słowo. Ja tylko pokręciłam głową
- ok ok, a teraz pa bo muszę się zbierać- cmoknęłam do telefonu i rozłączyłam się. Teraz była już 17.50. Po raz kolejny dziś już zaczęłam myśleć o spotkaniu z Justinem, stres ogarniał mnie całą, czułam się jak przed jakimś ważnym występem przed tysiącami ludzi, aż ścisnęło mi cały żołądek z nerwów. Wstałam i spakowałam potrzebne rzeczy do torebki. poszłam jeszcze do łazienki zrobić lekki makijaż a usta musnęłam malinowym błyszczykiem. Kiedy wyszłam z łazienki wyłączyłam komputer. Z szafki wyciągnęłam pudełko z moimi ulubionymi czarnymi butami na lekkim obcasie, założyłam je, nie obawiałam się ze będę wyższa od Justina, miałam zaledwie 165 cm wzrostu a Justin był co najmniej jakieś 7 cm ode mnie wyższy, zobaczyłam to dzisiaj po tym jak musiałam unosić głowę aby spojrzeć na niego, nie wiedziałam, ze jest az tak wysoki. Gotowa przejrzałam się w całej okazałości w lustrze, nie wyglądałam źle, miałam wielką nadzieje, ze nie zaleczę żadnej wtopy, bo spale się ze wstydu. Do wyjścia miałam jeszcze trochę czasu, ale już nie umiałam wysiedzieć w miejscu, więc postanowiłam wyjść wcześniej. Zabierając torebkę wyszłam z pokoju, zeszłam na dól do salonu, gdzie przed telewizorem siedzieli rodzice, rzuciłam tylko
- wychodzę- poszłam do przedpokoju z wieszaka ściągnęłam mój czarny płaszczyk i założyłam go zapinając guziki. Torebkę przełożyłam przez ramie i wyszłam z domu. Szłam wolnym krokiem w kierunku restauracji. Na miejscu byłam o 18.50, weszłam do środka i rozejrzałam się po stolikach. On już tam był, kiedy mnie zauważył wstał. Poszłam więc w jego stronę a serce zabiło mi mocniej.
Justin się uśmiechał. Oh ten jego cudny uśmiech, chyba zaraz zemdleje- myślałam. Kiedy podeszłam do stolika wyciągnął do mnie rękę.
- Witaj- przywitał się ze mną, Na mojej twarzy pojawił się promienny uśmiech. Również podałam mu rękę, którą on ucałował, czułam ze zaraz spale buraka
- hey- również się z nim przywitałam spoglądając w jego oczy. Ściągnęłam płaszcz, który wziął Justin i odwiesił na wieszak. Po chwili usiedliśmy do stolika. Pierwszy odezwał się Justin.
- może ślicznotko zdradzisz mi swoje imię ? - dopiero wtedy dotarło do mnie, ze on nawet nie wie jak mam na imię, no i ten tekst”ślicznotko”, zatkało mnie, nikt nigdy tak do mnie nie mówił.
- a no fakt, nie przedstawiłam się, Kamila- uśmiechnęłam się lekko zakłopotana
- Kamila ? hmm ładne imię, ale chyba nie pochodzisz z LA? zgadłem?- na jego twarzy pojawił sie cwaniacki uśmiech
- no tak zgadłeś, w LA mieszkam od roku. Przeprowadziłam się tutaj ze względu na mojego ojca i jego prace.
- W takim razie, skąd pochodzisz ?- wyczułam notkę ciekawości w jego głosie
- z Polski- na samą myśl o tym kraju jakoś nie chciało mi się uśmiechać
- aha, po twojej minie widzę, że tęsknisz za tym krajem ?- błędnie zinterpretował moją minę
- nie, chociaż może trochę, ale wole Ameryke, tutaj przynajmniej więcej się dzieje, nie to co w Polsce, szczerze uważam ją za głupi kraj do tego większość totalnie nie ma w nim kultury.- powiedziałam zgodnie z prawdą, Ja byłam dobrze wychowana, ale dużo osób, które znałam z widzenia, nie miały za gorsz kultury, potrafili tylko naśmiewać się z innych, za każdy nawet najmniejszy błąd i za nic nie chcieli pomagać innym.
- oj no to widzę, ze ty nie zaliczasz się do tych bez kultury, Ja szczerze to boje się jechać do Polski.- z jego twarzy nie schodził uśmiech, grzywka chyba zaczęła mu przeszkadzać bo zarzucił nią, tak jak to kochałam najbardziej.
- Jasne, że nie, mnie rodzice jakoś wychowali- zaśmiałam się, chciałam już zapytać dlaczego się boi, ale w tym momencie przyszedł kelner i podał nam menu. Przeglądałam je, nie bardzo widząc co mam zamówić. W końcu zdecydowałam i odłożyłam kartę. Zerknęłam na Biebera, on też juz wybrał. Ponownie podszedł do nas kelner i odezwał się
- wybrali już państwo ?
Justin patrząc na mnie zapytał
- Kamila, co zamawiasz ?
- Lazanie i wodę mineralną- odpowiedziałam
- ja poproszę Spaghetti i colę- powiedział do kelnera, który to zapisał, zabrał menu z naszego stolika i odszedł w stronę kuchni.
Skoro kelner już odszedł, postanowiłam wznowić temat,
- Dlaczego boisz się jechać do Polski ?- trochę mnie to zdziwiło bo wiedziałam , że on ma tam wielu fanów, niestety wiedziałam też o gronie jego antyfanów w moim ojczystym kraju.
-yyy -Justin lekko się zmieszał tym pytaniem, wyraźnie nie miał ochoty na nie odpowiadać.
- no powiedz- położyłam delikatnie swoją dłoń na jego dłoni, którą trzymał na stole.
- No bo..- zaciął się, jakby nie wiedział co ma powiedzieć i dokończył- boje się moich antyfanów, dostaje od nich mnóstwo pogróżek, ze jak przyjadę do Polski, to będzie to mój ostatni koncert i że jak tam przyjadę to już nie wrócę z tam tond żywy- spuścił smutno głowę
- a to gnoje..- powiedziałam pod nosem, w myślach miałam dużo więcej, bardziej brzydkich epitetów. Głośniej powiedziałam jednak – Oni tylko dużo gadają, nie przejmuj się tym-pogładziłam puszkami palców jego dłoń- no już, uśmiechnij się, ja tak bardzo kocham twój uśmiech – wtedy Justin spojrzał na mnie i się uśmiechnął, na mojej twarzy automatycznie też pojawił się uśmiech- no i tak lepiej – oboje się zaśmialiśmy. Nie chciałam już ciągnąc tego tematu, ponieważ tylko zepsułby mi się humor. Justin zmienił temat.
- Ładnie wyglądasz- jego słowa mnie zaskoczyły, zawstydzona spuściłam wzrok i mruknęłam cicho w odpowiedzi.
- ee dziękuję, to było miłe- poczułam jak się rumienie- no i widzisz ? zawstydziłeś mnie- zaśmiałam się podnosząc wzrok. On tez się śmiał
- przepraszam, nie wiedziałem, że aż tak zadziała na Ciebie mój komplement – był wyraźnie rozbawiony
- no ejj nie wydurniaj się- poczułam się swobodniej- no ale wiesz.. komplementy takiego ciacha działają zawstydzająco- puściłam mu oczko i lekko zagryzłam dolną wargę. Po prostu zaczęłam z nim flirtować
- ciacha?- uniósł jedną brew wyżej- teraz to ty mnie zawstydzasz- Zaśmiał się i udał zawstydzonego
- haha Justin, nie udawaj ze cię takie komplementy ruszają- rozejrzałam się po restauracji. Nie było wie,e osób, nikt się na nas nie patrzył. Pochyliłam się wiec lekko w stronę Biebsa. Lekko poczochrałam jego jedwabiste włosy.
- ejj – zaprotestował ze śmiechem
- no co ?- śmiałam się- tak jest sexy- poruszałam brwiami. Justin tylko poprawił włosy i po raz kolejny zarzucił tą swoją grzywką.
- mmm a to teraz było mega sexi, uważaj bo się jeszcze podniecę i rzucę się tu i teraz na Ciebie- przez moment miałam poważną minę, jednak długo nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem. Bieber śmiał się razem ze mną. Po chwili śmiechu powiedział
- Nie miałbym nic przeciwko temu- ciągnął temat
- pfff- prychnęłam- pomarzyć możesz, za marzenia nie karają- wytknęłam język w jego stronę.
- oh będę marzył, będę- ponownie wybuchnęliśmy śmiechem. Kelner podał nam kolacje.
- Smacznego powiedzieliśmy razem i uśmiechnęliśmy się do Siebie. Zaczęłam jeść swoją lazanie popijając wodą, po skończonej kolacji wytarłam usta w serwetkę
Czekam jak rozwinie się ich znajomość :) Dawaj szybko NN :D / @MyLoveIsHuge
OdpowiedzUsuńMogłabyś popracować trochę nad ortografią, bo czasami popełniasz błędy. Także możesz zjustować troszkę tekst bo ciężko się czyta. A tak to bardzo fajnie! @kataloniagirl
OdpowiedzUsuń