piątek, 15 marca 2013

rozdział 4

Paparazzi ! O nie, tylko ich mi tu brakowało, pomyślałam. Szybko odskoczyłam od Justina, który najwyraźniej nie wiedział o co mi chodzi. Miałam mieszane uczucia, przecież prawie całowałam się z samym Justinem Bieberem, w dodatku pewnie uwiecznił to jakiś fotograf, rozejrzałam się dookoła. Nikogo nie było widać.
- Stało się coś ?- spytał Justin który dalej nie wiedział o co mi chodzi.- Zrobiłem coś nie tak ?- spojrzałam już któryś raz dziś w tej jego cudne oczy.
- Nie, nie, wszystko było ok. Tylko chyba jakiś paparazzi gdzieś tu jest, bo albo mi się przywidziało, albo coś błysnęło zza drzewa. Ale mam nadzieje ze to tylko moje przywidzenia – Uśmiechnęłam się . Justin zagryzł wargę i wyraźnie o czymś myślał. Po chwili odpowiedział mi .
- No to jest możliwe, ze to jakiś paparazzi był, wszędzie mnie znajdą, nie dadzą mi ani chwili spokoju- westchnął- czasem chciałbym być zwykłym nastolatkiem, ale z drugiej strony każde życie ma swoje wady. A życie gwiazdy światowego formatu ma ich wiele- znów westchnął- ale nie rozmawiajmy o tym – Posłał mi czuły uśmiech.
Znów objął mnie w tali i szliśmy pustymi uliczkami parku. Rozmawialiśmy później na różne tematy dopóki nie zadzwonił telefon Justina.
- przepraszam na moment – puścił mnie i odszedł kawałek dalej aby odebrać telefon. Ja w tym czasie usiadłam na pobliskiej ławeczce i czekałam aż skończy rozmawiać, nie przysłuchałam się nawet, nie byłam aż taka ciekawska. Przyglądałam się gwiazdą, byłam tak zapatrzona, że nawet nie zauważyłam kiedy Justin skończył rozmawiać i usiadł obok mnie. kiedy się odezwał lekko się wystraszyłam.
- niestety muszę już lecieć, dzwonił Scooter i ma mi coś ważnego do powiedzenia – wywrócił oczami. Posmutniałam, nie chciałam kończyć tgo spotkania, było mi z nim tak dobrze, ze nawet nie wiedziałam, która może być godzina
- ehh no szkoda- westchnęłam ciężko- ale obowiązki to obowiązki. Wiec ja będę się zbierać do domu – Wstałam.
- poczekaj, chociaż cię odwiozę – Nie umiałam mu odmówić kiedy patrzałam w  jego oczy, więc odwróciłam wzrok i odpowiedziałam mu.
- Ale nie trzeba, mieszkam niedaleko – liczyłam na to, ze odpuści, nie chciałabym widzieć mojej mamy kiedy przypadkiem zauważyłaby ze ktoś mnie podwiózł taką furą jaką na pewno ma Bieber.
- Ejj no Kamila, nie daj się prosić, niedaleko czy daleko to nie zmienia faktu, że jest późno a po ulicy chodzi wiele osób, które mogą ci coś zrobić. Wiec nie ma mowy ze puszcze cię samą -Wstał, podszedł do mnie i podniósł moją głowę spoglądając mi w oczy. W tym momencie pękłam i już nie umiałam mu się sprzeciwić. Kurcze, skarciłam się w myślach, dlaczego on musi mieć takie cudowne oczy ?
- no dobrze przekonałeś mnie – Justin od razu uśmiechnął się tryumfalnie i się zaśmiał.
- Mi po prostu nie da się odmówić – tym razem oboje się śmialiśmy
- Nie ma co, skromność aż od ciebie bije- wybuchnęłam jeszcze większym śmiechem. Biebs tylko się śmiał. Jak miał to już w swoim zwyczaju objął mnie w tali i ruszyliśmy w stronę wyjścia z parku. Na parkingu stała jego wypasiona fura, nie wiedziałam jaka marka, bo nie znam się na samochodach. Justin otworzył przede mną drzwi pasażera. – Dziękuję – Posłałam mu uśmiech i usiadłam zapinając pasy. On obszedł samochód zajmując miejsce kierowcy. Spojrzał na mnie
- to gdzie mieszkasz ?- podałam mu adres- no to rzeczywiście piechotą o bardzo niedaleko – powiedział ironicznie. odpowiedziałam mu więc
- Jak dla mnie to jest tylko pół godziny drogi – prychnęłam. On Tylko westchnął i ruszył. Co dla mnie piechotą było pół godziny dla tego auta było 5 minutami. Tak więc dojechaliśmy pod mój dom, nie chciałam zbierać Justinowi więcej czasu więc odpięłam pasy i wyciągnęłam do niego rękę na pożegnanie
- no więc cześć i dziękuje za podwiezienie – uśmiechnęłam się do niego smutno, wiedziałam ze już pewnie więcej nie będę miała okazji go spotkać. Justin zamiast uścisnąć moją dłoń złapał mnie za nią i przyciągnął lekko do siebie. Nim się zorientowałam musnął czule mój policzek. Od razu się zarumieniłam i odsunęłam od niego. Zaskoczył mnie tym gestem.
- To ja ci dziękuję za miły wieczór – puścił mi oczko
- nie ma za co, cała przyjemność po mojej stronie – uśmiechnęłam się cały czas zawstydzona – w takim razie pa- już chciałam otwierać drzwi i wyjść jednak Justin jeszcze się odezwał
-Kamila
- tak ? – odpowiedziałam odwracając głowę w jego strone
- dałabyś mi może swój numer telefonu ? – zrobił minę w stylu szczeniaczka. Ja za to zrobiłam minę w stylu WTF ? On Justin Bieber chciał mój numer telefonu ?! Niemożliwe! On zaś widząc moją minę dodał- No Nie patrz tak, nie chce aby ta znajomość się zakończyła – uśmiech nie opuszczał jego twarzy- więc jak ? – Uniósł jedną brew do góry
- eee- Nie umiałam się wysłowić- pewnie – w końcu się otrząsnęłam się. Bieber podął mi swój telefon na który wpisałam mu mój numer telefonu.- ok a teraz już lecę bo pewnie się śpieszysz do Scottera – spojrzałam mu w oczy, on westchnął.
- no tak, wiec do zobaczenia- posłał mi ciepły uśmiech na pożegnanie.
- pa- odpowiedziałam i wyszłam z samochodu. Justin ponowie odpalił silnik  a ja już stojąc na schodach patrzyłam jak odjeżdża. To „do zobaczenia” dało mi nadzieje ze jeszcze kiedyś się z nim spotkam.
Po wejściu do domu nie mogłam się otrząsnąć po tym buziaku. W prawdzie jedynie w policzek, ale za to jaki był słodki. Poszłam po cichu do siebie na górę, kiedy szłam po schodach usłyszałam krzyki rodziców.
- ty wiesz która jest godzina ?!- mój ojciec był wyraźnie zły. Więc szybko wyciągnęłam telefon z kieszeni i sprawdziłam. Była 23.36. Wow, przy Justine nie czułam upływającego czasu. Musiałam więc szybko wymyślić coś, co ich załagodzi.
- Wiem przepraszam, ale z Jenną oglądałyśmy strasznie fajny film no i się zasiedziałyśmy- miałam nadzieje ze to kupią, cały czas stałam na schodach i usłyszałam głos mamy.
- dobrze, ale żeby mi to było ostatni raz !
- dobrze mamusiu- odpowiedziałam i ruszyłam ponownie do mojego pokoju.
Przechodząc obok pokoju mojego brata zauważyłam palące sie światło, co oznaczało ze jeszcze nie śpi. A Później będzie spał do popołudnia- pomyślałam. Weszłam do swojego pokoju i dopiero tam ściągnęłam buty, sama nie wiem czemu. Torebkę rzuciłam na krzesło i ściągając płaszcz usiadłam a właściwie to skoczyłam na łóżko. Zaczęłam się zastanawiać nad dzisiejszym dniem. Czułam się jak w jakimś śnie, nie wierzyłam ze to stało się na prawdę. Światowa gwiazda muzyki pop umówiła się ze zwykłą dziewczyną na kolacje, do tego prawie sie całowaliśmy w tym parku. Szybko odrzuciłam myśl, która mnie naszła. A mianowicie to, że mógłby się we mnie zakochać. Przecież to ni jest możliwe, on ma dziewczynę, do tego sto razy ładniejszą niż ja. Po Chwili przerwałam moje rozmyślenia i poszłam wziąć prysznic. Siedziałam pod nim dobre 20 minut, uwielbiałam czuć kiedy ciepła woda oblewa moje ciało, relaksowało mnie to. Zawinięte tylko w ręcznik wyszłam z łazienki i z szafy wyciągnęłam moją piżame. Wróciłam do łazienki gdzie jeszcze umyłam zęby, przeprałam się i wytarłam w ręcznik włosy. Nie chciało mi się ich już suszyć, więc zostawiłam je rozpuszczone, jutro najwyżej je wyprostuje. Kiedy wyszłam z łazienki pościeliłam łóżko i położyłam się, gasząc nocną lampkę. Próbowałam zasnąć, lecz emocje nadal nie opadły, 10 minut przewracałam się z boku na bok wspominając już nie wiem po raz który dzisiejszy wieczór. Nagle usłyszałam dźwięk przychodzącego smsa. Szybko wstałam po telefon i wróciłam do łóżka. Sms był od nieznanego numeru. Oczytałam go, treść mnie zaskoczyła ” Przepraszam jeżeli cię obudziłem, ale chciałem ci podziękować za dzisiejszy wieczór. Justin”
Moje serce zabiło mocniej, nie wierzyłam ze odezwał się tak szybko. Wzięłam głęboki wdech i odpisałam mu że jeszcze nie spałam i również mu dziękuje. zapisałam jego numer. Nie Minęła minuta od wysłania smsa a Justin zadzwonił do mnie, przez moment wahałam się czy odebrać, jednak nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam telefon do ucha.
- Słucham
- miło cię znów słyszeć- usłyszałam w słuchawce ten jego cudowny głos, poczułam motylki  brzuchu
Zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim i niczym. Znów dowiedziałam się o nim dużo. Czas znów jakby przyspieszył, bo nim się spostrzegłam rozmawialiśmy do 3 nad ranem. Gdyby nie to ze Justin musi jutro wstać wcześnie bo ma próbę przed występem na AMA to może i rozmawialibyśmy do samego rana. Po Odłożeniu słuchawki byłam tak zmęczona że zasnęłam gdy tylko zamknęłam oczy. Obudziłam się o 11, nie sadziłam ze będę umiała tak długo spać, zawsze budziłam się przed 9, góra kilka minut po 9. A teraz, aż do 11. Kolejny szok dla mnie. Jeszcze jak pomyśle ze juro mam iść do szkoły, wiec na razie wolałam o tym nie myśleć. Dziś chciałam myśleć jedynie o wieczorze i o gali AMA’s która zaczynała się za 9 godzin. Bardzo chciałam aby Justin zgarną wszystkie nagrody w kategoriach których był nominowany, było ich az 4. Wierzyłam ze mu się to uda. Wstałam z łóżka, tak jak się spodziewałam miałam fryzurę jakby przeszło przez nie tornado, od razu poszłam do łazienki zabierając po drodze ubrania. Czarne rurki do tego niebieską tunikę z czarnym paskiem oraz moją ulubioną czarno-granatową bluzę i oczywiście bieliznę. Wzięłam szybki prysznic. Umyłam zęby oraz wysuszyłam i wyprasowałam włosy, Do tego lekki makijaż i wyszłam z łazienki. Szybko pościeliłam łóżko i zeszłam na dół. Jak się spodziewałam taty nie było nigdzie, pewnie znów coś robi w ogrodzie albo przy aucie. A mama gotowała obiad w kuchni. Poszłam więc do lodówki i wyciągnęłam z niej mleko a z szafki płatki i miskę po drodze witając się z mamą. Usiadłam przy małym stoliku w kuchni. Nasypałam moich ulubionych miodowych płatków do miski i zalałam je zimnym mlekiem. Zaczęłam jeść. W trakcie jedzenia powiedziałam do mamy
- jak zjem idę do Jenny
- znowu ? – moje rodzicielka spojrzała na mnie dziwnie
- no, bo umówiłam się z nią ze jej w czymś pomogę- skłamałam, nie miałam innego wyjścia
- no dobrze, ale masz wrócić na obiad- powiedziała i zaczęła mieszać co w garnku
- dobrze, a o której będzie ?
- myślę ze o 14 powinien być
- dobrze to wrócę o 14 – dokończyłam jeść płatki o odstawiłam miskę do zlewu, poszłam jeszcze do mojego pokoju po torebkę i telefon. Przed wyjściem w holu ubrałam buty i poszłam do przyjaciółki. bardzo byłam ciekawa jej reakcji na to co jej powiem, wiedziałam ze mi uwierzy, w końcu jest moją najlepsza przyjaciółka i nigdy nie mamy przed sobą tajemnic.

__________________________________________________________
PRZEPRASZAM za wszystkie błędy oraz za to ze jest tak późno ale nie miałam czasu go dodać 

piątek, 8 marca 2013

rozdział 3

  Justin też skończył jeść. Zapadła cisza, zaczęłam myśleć. Jako fanka byłam zauroczona Justinem, ale teraz, kiedy go poznałam poczułam to 2 razy mocniej. Moje serce biło jak szalone. Bardzo chciałam go poznać bliżej, takim jaki jest na prawdę, a nie jak opisuje go internet i gazety. Patrzyłam na niego, on się uśmiechał. Mogłabym tak patrzeć na niego godzinami . Zasmucała mnie myśl, ze to pewnie jest jednorazowe spotkanie i nie dam rady go całkowicie poznać. Justin przerwał cisze i wyrwał mnie z zamyślenia.

- masz pewnie jakąś rodzinę w Polsce? Czy wszyscy mieszkają w LA ?- on chyba też chciał mnie poznać, przy najmniej takie odniosłam wrażenie.
- tak, mam rodzinę w Polsce. Zostali tam moi dziadkowie, kuzyni i ciotki. A i jeszcze moją siostrze z mężem i ich synkiem .
- tęsknisz za siostrą ?- spojrzał mi w oczy. Położył swoją rękę na mojej i delikatnie ją gładził, ahh jaki on troskliwy.
- tak, tęsknie. Tak samo jak za moim siostrzeńcem- posmutniałam, myśląc o nich. Justin to zauważył. Ciągle gładził moją dłoń. Spojrzałam na niego, uśmiechnął się lekko, też się uśmiechnęłam
- przepraszam, nie powinienem o to pytać – był wyraźnie przygnębiony przez to. Pogładziłam go wiec po policzku .
- nie musisz przepraszać, nie masz za co- uśmiechnęłam się do niego. 

  On dalej nie puszczał mojej ręki, delikatnie ją gładził, a mnie przechodziły dreszcze. Patrzeliśmy sobie w oczy. Gdyby ktoś nas teraz zobaczył, na pewno pomyślałby ze jesteśmy parą. Postanowiłam go o coś zapytać.
- a jak tam sprawa z Jasmine? jesteś z nią czy nie?- Wyraźnie zmieszało go to pytanie i jakoś dziwnie posmutniał wiec dodałam- nie chcesz, nie musisz mi odpowiadać. Bieber się odezwał.
- w sumie to sam nie wiem, niby z nią jestem, ale czuje jakby ona była ze mną tylko dla sławy – spuścił głowę
- ojj, Justin nie przejmuj się nią, skoro jest z tobą tylko po to aby się wypromować, to nie jest warta tak wspaniałego chłopaka, niech sama sobie radzi z karierą- tym razem to ja gładziłam go po ręce. Justin uśmiechnął się- no i tak lepiej- puściłam mu oczko.
-przez te wszystkie plotki na twój temat wydaje mi się, jakbym cię dobrze znała. Ale tak na prawdę to nie mam pojęcia ile w tym jest prawy- mojej twarzy nie opuszczał uśmiech. Zadając to pytanie miałam nadzieje, że Justin opowie mi coś o sobie i da mi się trochę poznać.
- Chętnie ci opowiem o sobie- takiej odpowiedzi się spodziewałam- ale to pod warunkiem, ze ty też mi coś o sobie opowiesz i dasz się jeszcze wyciągnąć teraz na spacer?
- nie umiałabym ci odmówić- zaśmiałam się.

   W tym momencie zabrał rękę z mojej ręki. Wstaliśmy razem, dopiero teraz zwróciłam uwagę na to jak był ubrany.  Miał na sobie białą koszulkę z czarnym napisem na klacie, czarne Jeansy i jaskrawo niebieskie supry. Z wieszaka ściągnął mój płaszcz i pomógł mi go ubrać. Zapięłam go. On w tym czasie założył skórzaną kurtkę, zmierzyłam go wzrokiem i lekko zagryzłam wargę, wyglądał tak seksownie mmm. Wyszliśmy z restauracji i poszliśmy w stronę małego parku.


   Niedaleko był mały park. Szliśmy obok siebie, Justin lekko objął mnie w pasie. Jednak ja odsunęłam się od niego, sama nie wiem dlaczego, chyba dla tego ze mnie to przyłączało, ale może i dlatego, ze nie chciałam jutro znaleźć się w Internecie jako nowa dziewczyna Biebera.

-wiec, co chciałabyś się o mnie dowiedzieć ?- spojrzał na mnie. W świetle księżyca jego oczy zdawały się być wypełnione milionami świecących i migoczących gwiazd.
-hmm,, zamyśliłam się przez chwile. Właściwie nie wiedziałam od czego zacząć, tyle chciałam o nim wiedzieć. Ale postanowiłam zacząć od błahych pytań.
-czym się interesujesz? Jakie sporty cię fascynują najbardziej?- spytałam akurat o to, bo wiedziałam wiele na ten temat i chciałam sprawdzić co było tylko plotką.
- interesuje się muzyką, tańcem, sportem, zwierzętami, fotografią  i  nurkowaniem. Pasjonuje mnie aktorstwo i sporty ekstremalne takie jak jazda na motorze, wspinaczka górska . A co do sportów, skoro o to pytałaś to lubię wiele dziedzin, z czego najbardziej hokej i koszykówka, ale też piłka nożna. uśmiechnął się do mnie i wsadził ręce do kieszeni.- a teraz ty mi powiedz czym się interesujesz ?
-Ja interesuje się muzyką, tańcem, malarstwem, fotografią, śpiewaniem, chociaż nie umiem wg śpiewać, nie mam głosu do tego. A do tego wszystkiego lubię pisać opowiadania- zaśmiałam się. Następne pytanie zadał Bieber.
- teraz powiedz mi, co lubisz robić? Jakie sporty najchętniej uprawiasz i jakiego typu muzyki słuchasz najchętniej?
- co najbardziej lubię robić? No więc jest to związane z moimi zainteresowaniami. Najbardziej lubię śpiewać i tańczyć, ale nigdy nie robiłam tego przed innymi, bo twierdze, ze mi to nie wychodzi. Robię to tylko dlatego aby się odstresować i zrelaksować.
- kiedyś chętnie zobaczę jak sobie radzisz -  puścił mi oczko i uśmiechnął się cwaniacko.
- nie!- Zaprotestowałam bez chwili zastanowienia po czym dodałam- lepiej abyś tego nie widział, ani nie słyszał jak śpiewam, a raczej fałszuje skrzywiłam się lekko i zmieniłam temat- co do sportu to kocham siatkówkę, ale tylko dlatego, że nie lubię się męczyć. Jestem strasznie leniwa- przerwałam i zaśmiałam się.
- ohhh- Westchnął Justin- jak ja chętnie czasem oddałbym się słodkiemu lenistwu, ale nie moje życie wygląda teraz jak jeden wielki rozgardiasz. Wstaje wcześnie rano, najpierw lekkie śniadanie potem umówione wywiady i spotkania, sesje zdjęciowe. Czasem fanki potrafią dać w kość, potrafią być mega głośne, z resztą, jak byłaś kiedyś na moim koncercie to nie dało się ich nie słyszeć. A teraz podczas trasy koncertowej często dzień za dniem mam koncert po którym czuje się totalnie wycieńczony, a jeszcze mam nie zrobione zadanie które zadała mi Jenny.- Westchnął- szkoła koliduje z karierą, ale jak mus to mus
- no to ci współczuje, rozumiem, ze ni jest ci łatwo i często nie masz czasu dla siebie- poklepałam go po plecach. Justin ponownie westchnął  i powiedział
- jest dokładnie tak ja myślisz- pokręcił głową
- jutro jest gala AMAs, słyszałam ze zaśpiewasz na niej swój najnowszy hit- uśmiechnęłam się .
- tak, jutro rano mam próbę przed tym występem- uśmiechnął się.


Nagle zebrał się wiatr i zawiało mocniej. Zadrżałam. Biebs lekko mnie objął przez ramie i powiedział
- może będziemy już wracać? Nie chce abyś się przeziębiła- swoją dłonią lekko zaczął rozcierać moje ramie, zaczęło mnie to rozgrzewać
- nie, nie pokręciłam przecząco głową i dodałam- już mi cieplej- posłałam mu szczery uśmiech i spojrzałam mu prosto w oczy, które nie przestały się błyszczeć, nie mogłam oderwać od nich wzroku, on też patrzał mi w oczy. Po prostu utonęłam w jego oczach. Nasze twarze lekko się do siebie zbliżały, aż zaczęłam czuć jego oddech. Myślałam ze zaraz  zemdleje, Justin objął mnie obiema rękami w pasie. I w tym momencie dostrzegłem błysk flesza, Już wiedziałam co to oznaczało…



Za wszystie błędy przeprasza, ale rozdział dodawałam na szybko, ponieważ obiecałam : ) Następny nie jestem pewna kiedy się pojawi. Najprawdopodobniej gdzieś w okolicach środy. Przepraszam za to, ale nauka. Komentujcie. 
ps. Jak chcecie abym was powiadamiała o rozdziałach to napiszcie w komentarzu lub na tt: foreverpolishjb 

wtorek, 5 marca 2013

Rozdział 2

Upływający czas zbliżający mnie do spotkania sprawiał, że zaczęłam się coraz bardziej stresować. Najbardziej bałam się tego, ze on się tam wg nie pojawi. Po godzinnej kąpieli owinięta w ręcznik wyszłam z łazienki do swojego pokoju. Na oparciu łóżka miałam powieszone już gotowe rzeczy na wyjście. Z szuflady wyciągnęłam biała bieliznę i ubrałam ją, zmieniłam tylko ramiączka stanika na przeźroczyste. Ubrałam się już cała, chociaż do wyjścia miałam jeszcze sporo czasu bo aż 1,5 godziny. Nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Weszłam więc na kompa i włączyłam muzykę, oczywiście piosenki Biebsa. Weszłam jeszcze na Twittera i napisałam” nie wiem co mam ze sobą zrobić, trochę boje się tego wieczoru” i zamknęłam stronkę. Przy włączonej muzyce podeszłam do dużego lustra znajdującego się w moim pokoju. Tak patrząc w swoje odbicie zastanawiałam się co zrobić z moimi włosami, które teraz były w jednym wielkim nieładzie. Myślałam dość długą chwile kombinując różne uczesanie, jednak postanowiłam po prostu je wyprostować i zostawić rozpuszczone. Tak też zrobiłam, sięgnęłam po prostownice i wyprostowałam włosy. Dobrałam pasujące do mojego stroju kolczyki i wisiorek z kompletu.

Przyciszyłam muzykę w głośnikach, wzięłam telefon z biurka i wybrałam numer Jenny.

*rozmowa telefoniczna *

- hey kochana- odezwałam się, kiedy odebrała telefon po 2 sygnałach

- no witam cię myszko- odpowiedziała mi czule jak zawsze

- mam do Ciebie wielką prośbę

- wiesz ze na mnie zawsze możesz liczyć, co to za prośba ?

- no bo wiesz.. mam dziś spotkanie, i nie chciałabym aby moi rodzice się o nim dowiedzieli, dlatego powiedziałam im, ze ide do  ciebie, i chciałabym byś mnie kryła

- dobrze, ale powiedz mi co to za spotkanie ? czyżby randka ?- wyczułam w jej głosie ciekawość

- nie, nie to nie jest żadna randka, na razie nie mogę ci nić powiedzieć, ale obiecuje ze jutro do ciebie wpadnę i wszystko ci opowiem

- ok w takim razie jutro widzę cię u mnie i wszystko mi opowiesz ze szczegółami!-podkreśliła ostatnie słowo. Ja tylko pokręciłam głową

- ok ok, a teraz pa bo muszę się zbierać- cmoknęłam do telefonu i rozłączyłam się. Teraz była już 17.50. Po raz kolejny dziś już zaczęłam myśleć o spotkaniu z Justinem, stres ogarniał mnie całą, czułam się jak przed jakimś ważnym występem przed tysiącami ludzi, aż ścisnęło mi cały żołądek z nerwów. Wstałam i spakowałam potrzebne rzeczy do torebki. poszłam jeszcze do łazienki zrobić lekki makijaż a usta musnęłam malinowym błyszczykiem. Kiedy wyszłam z łazienki wyłączyłam komputer. Z szafki wyciągnęłam pudełko z moimi ulubionymi czarnymi butami na lekkim obcasie, założyłam je, nie obawiałam się ze będę wyższa od Justina, miałam zaledwie 165 cm wzrostu a Justin był co najmniej jakieś 7 cm ode mnie wyższy, zobaczyłam to dzisiaj po tym jak musiałam unosić głowę aby spojrzeć na niego, nie wiedziałam, ze jest az tak wysoki. Gotowa przejrzałam się w całej okazałości w lustrze, nie wyglądałam źle, miałam wielką nadzieje, ze nie zaleczę żadnej wtopy, bo spale się ze wstydu. Do wyjścia miałam jeszcze trochę czasu, ale już nie  umiałam wysiedzieć w miejscu, więc postanowiłam wyjść wcześniej. Zabierając torebkę wyszłam z pokoju, zeszłam na dól do salonu, gdzie przed telewizorem siedzieli rodzice, rzuciłam tylko

- wychodzę- poszłam do przedpokoju z wieszaka ściągnęłam mój czarny płaszczyk i założyłam go zapinając guziki. Torebkę przełożyłam przez ramie i wyszłam z domu. Szłam wolnym krokiem w kierunku restauracji. Na miejscu byłam o 18.50, weszłam do środka i rozejrzałam się po stolikach. On już tam był, kiedy mnie zauważył wstał. Poszłam więc w jego stronę a serce zabiło mi mocniej.

Justin się uśmiechał. Oh ten jego cudny uśmiech, chyba zaraz zemdleje- myślałam. Kiedy podeszłam do stolika wyciągnął do mnie rękę.

- Witaj- przywitał się ze mną, Na mojej twarzy pojawił się promienny uśmiech. Również podałam mu rękę, którą on ucałował, czułam ze zaraz spale buraka

- hey- również się z nim przywitałam spoglądając w jego oczy. Ściągnęłam płaszcz, który wziął Justin i odwiesił na wieszak. Po chwili usiedliśmy do stolika. Pierwszy odezwał się Justin.

- może ślicznotko zdradzisz mi swoje imię ? -  dopiero wtedy dotarło do mnie, ze on nawet nie wie jak mam na imię, no i ten tekst”ślicznotko”, zatkało mnie, nikt nigdy tak do mnie nie mówił.

- a no fakt, nie przedstawiłam się, Kamila- uśmiechnęłam się lekko zakłopotana

- Kamila ? hmm ładne imię, ale chyba nie pochodzisz z LA? zgadłem?- na jego twarzy pojawił sie cwaniacki uśmiech

- no tak zgadłeś, w LA mieszkam od roku. Przeprowadziłam się tutaj ze względu na mojego ojca i jego prace.

- W takim razie, skąd pochodzisz ?- wyczułam notkę ciekawości w jego głosie

- z Polski- na samą myśl o tym kraju jakoś nie chciało mi się uśmiechać

- aha, po twojej minie widzę, że tęsknisz za tym krajem ?- błędnie zinterpretował moją minę

- nie, chociaż może trochę, ale wole Ameryke, tutaj przynajmniej więcej się dzieje, nie to co w Polsce, szczerze uważam ją za głupi kraj do tego większość totalnie nie ma w nim kultury.- powiedziałam zgodnie z prawdą, Ja byłam dobrze wychowana, ale dużo osób, które znałam z widzenia, nie miały za gorsz kultury, potrafili tylko naśmiewać się z innych, za każdy nawet najmniejszy błąd i za nic nie chcieli pomagać innym.

- oj no to widzę, ze ty nie zaliczasz się do tych bez kultury, Ja szczerze to boje się jechać do Polski.- z jego twarzy nie schodził uśmiech, grzywka chyba zaczęła mu przeszkadzać bo zarzucił nią, tak jak to kochałam najbardziej.

- Jasne, że nie, mnie rodzice jakoś wychowali- zaśmiałam się, chciałam już zapytać dlaczego się boi, ale w tym momencie przyszedł kelner i podał nam menu. Przeglądałam je, nie bardzo widząc co mam zamówić. W końcu zdecydowałam i odłożyłam kartę. Zerknęłam na Biebera, on też juz wybrał. Ponownie podszedł do nas kelner i odezwał się

- wybrali już państwo ?

Justin patrząc na mnie zapytał

- Kamila, co zamawiasz ?

- Lazanie i wodę mineralną- odpowiedziałam

- ja poproszę Spaghetti i colę- powiedział do kelnera, który to zapisał, zabrał menu z naszego stolika i odszedł w stronę kuchni.

Skoro kelner już odszedł, postanowiłam wznowić temat,

- Dlaczego boisz się jechać do Polski ?- trochę mnie to zdziwiło bo wiedziałam , że on ma tam wielu fanów, niestety wiedziałam też o gronie jego antyfanów w moim ojczystym kraju.

-yyy -Justin lekko się zmieszał tym pytaniem, wyraźnie nie miał ochoty na nie odpowiadać.

- no powiedz- położyłam delikatnie swoją dłoń na jego dłoni, którą trzymał na stole.

- No bo..- zaciął się, jakby nie wiedział co ma powiedzieć i dokończył- boje się moich antyfanów, dostaje od nich mnóstwo pogróżek, ze jak przyjadę do Polski, to będzie to mój ostatni koncert i że jak tam przyjadę to już nie wrócę z tam tond żywy- spuścił smutno głowę

- a to gnoje..- powiedziałam pod nosem, w myślach miałam dużo więcej, bardziej brzydkich epitetów. Głośniej powiedziałam jednak – Oni tylko dużo gadają, nie przejmuj się tym-pogładziłam puszkami palców jego dłoń- no już, uśmiechnij się, ja tak bardzo kocham twój uśmiech – wtedy Justin spojrzał na mnie i się uśmiechnął, na mojej twarzy automatycznie też pojawił się uśmiech- no i tak lepiej – oboje się zaśmialiśmy. Nie chciałam już ciągnąc tego tematu, ponieważ tylko zepsułby mi się humor. Justin zmienił temat.

- Ładnie wyglądasz- jego słowa mnie zaskoczyły, zawstydzona spuściłam wzrok i mruknęłam cicho w odpowiedzi.

- ee dziękuję, to było miłe- poczułam jak się rumienie- no i widzisz ? zawstydziłeś mnie- zaśmiałam się podnosząc wzrok. On tez się śmiał

- przepraszam, nie wiedziałem, że aż tak zadziała na Ciebie mój komplement – był wyraźnie rozbawiony

- no ejj nie wydurniaj się- poczułam się swobodniej- no ale wiesz.. komplementy takiego ciacha działają zawstydzająco- puściłam mu oczko i lekko zagryzłam dolną wargę. Po prostu zaczęłam z nim flirtować

- ciacha?- uniósł jedną brew wyżej- teraz to ty mnie zawstydzasz- Zaśmiał się i udał zawstydzonego

- haha Justin, nie udawaj ze cię takie komplementy ruszają- rozejrzałam się po restauracji. Nie było wie,e osób, nikt się na nas nie patrzył. Pochyliłam się wiec lekko w stronę Biebsa. Lekko poczochrałam jego jedwabiste włosy.

- ejj – zaprotestował ze śmiechem

- no co ?- śmiałam się- tak jest sexy- poruszałam brwiami. Justin tylko poprawił włosy i po raz kolejny zarzucił tą swoją grzywką.

- mmm a to teraz było mega sexi, uważaj bo się jeszcze podniecę i rzucę się tu i teraz na Ciebie- przez moment miałam poważną minę, jednak długo nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem. Bieber śmiał się razem ze mną. Po chwili śmiechu powiedział

- Nie miałbym nic przeciwko temu- ciągnął temat

- pfff- prychnęłam- pomarzyć możesz, za marzenia nie karają- wytknęłam język w jego stronę.

- oh będę marzył, będę- ponownie wybuchnęliśmy śmiechem. Kelner podał nam kolacje.

- Smacznego powiedzieliśmy razem i uśmiechnęliśmy się do Siebie. Zaczęłam jeść swoją lazanie popijając wodą, po skończonej kolacji wytarłam usta w serwetkę

poniedziałek, 4 marca 2013

Rozdział 1


    Wpadłam na … samego Justina Biebera! Mojego największego idola, dech mi zaparło w piersiach, nigdzie nie szło go pomylić. Charakterystyczna grzywka, cudne brązowe oczy i ten jego zniewalający uśmiech, którym mnie obdarzył. Myślałam ze jestem w niebie, nic dla mnie w tej chwili nie istniało. Wpatrywałam się w jego oczy przez moment. Czułam jakby czas się zatrzymał, nie widziałam nawet ludzi, którzy zerkali na nas. To była ledwie chwila, a dla mnie to było chyba co najmniej 10 minut. Opamiętałam się dopiero kiedy on się odezwał nie odrywając ode mnie wzroku.

- Nic się nie stało?- Zapytał z troską i pomógł mi podnieść torby z ziemi i podniósł się razem ze mną oddając mi torby- proszę – znów obdarzył mnie tym nieziemskim uśmiechem, który odwzajemniłam. W końcu odzyskałam mowę.

- Dziękuję, tak, tak wszystko w porządku – Lekko się jąkałam, ale mojej twarzy nie opuszczał uśmiech, czułam jak moje policzki są czerwone- w ogóle to przepraszam, nie zauważyłam cię- czułam ze czerwienie się bardziej, lekko spuściłam wzrok. Nie chciałam się całkowicie spalić.

- To ja przepraszam- odparł Justin. Przez chwile zapadła niezręczna cisza, nie wiedziałam jak ją przerwać, to była okazja abym mogła z nim porozmawiać, a ja nie wiedziałam o co mam zapytać, co powiedzieć. Ta Cisze przerwał Justin.

- W ramach przeprosin zapraszam cię na skromną kolacje- powiedział dość cicho, jakby bał się, ze ktoś to usłyszy i podał mi mały kartonik, wyglądający na wizytówkę. Spojrzał na mnie pytająco. Mnie normalnie zatkało po raz drugi, wiec wyjąkałam tylko

- O..o ok – Spojrzałam mu ponownie w oczy i uśmiechnęłam się najpiękniej jak tylko potrafiłam. Bieber odwzajemnił mój uśmiech i puścił mi oczko.

- o to do zobaczenia o 19 Baby – puścił oczko po raz drugi i odszedł. Dopiero teraz zauważyłam Kennego, osobistego ochroniarza Justina, który swoim wzrostem i wielkością mnie przerażał. Poszedł razem z Justinem w głąb centrum handlowego. spojrzałam się za siebie i odprowadziłam ich wzrokiem. Wzięłam głęboki wdech, nie wierzyłam w to co się przed chwilą stało, gdyby nie wizytówkę, którą trzymałam w ręce, pomyślałabym ze to była tylko moja bujna wyobraźnia. Szybkim krokiem opuściłam centrum .

     Kiedy opuściłam centrum, przeszłam na drugą stronę ulicy i usiadłam na murku by trochę ochłonąć. Nadal nie docierało do mnie to co się przed chwilą stało. Spojrzałam na wizytówkę, była to wizytówka małej restauracji. I od razu do głowy wpadło mi pytanie : Co ja ubiorę?!. Zaczęłam panikować w myślach. Zerknęłam na zegarek w komórce, była godzina 14.27. Nie miałam tak wcale wiele czasu do spotkania, wiec szybko wstałam z murku i ruszyłam w stronę domu. Droga zwykle zajmowała mi 20 minut, ale udało mi się dotrzeć w niespełna 17minut.

    W domu mieszkałam z rodzicami i starszym o 5 lat bratem. Do Los Angles przeniosłam się tutaj rok temu, ze względu na prace mojego ojca Tomasza, który zajmował się elektryką i tutaj, znalazł lepiej płatną prace. Na samym początku ciężko było mi się odnaleźć w nowej szkole i środowisko, jednak już od pół roku czuje się tutaj jak u siebie. Bardzo zaprzyjaźniłam się z Jenną, z którą chodzę  na matematykę i angielski. Miałyśmy dużo wspólnych zainteresowań jedno z nich to była oczywiście muzyka i nasz idol Justin Bieber. Miałyśmy już okazje być na jego koncercie podczas jego trasy koncertowej po Ameryce i Kanadzie. Niestety nie widziałam go wtedy z tak bliska, jedynie mogłam patrzeć na telebim bo bilety z pierwszych miejsc szybko zostały wyprzedane. Obu nam się wydawało, ze o Justinie wiemy wszystko, ale o tym miałam się przekonać wieczorem rozmawiając z nim, bardzo liczyłam na to, ze to nie jest tylko jednorazowe spotkanie i może wyniknie z tego jakaś lepsza znajomość, a może nawet przyjaźń. Kto to wie?

    Wpadłam do domu jak burza od razu udając się do mojego pokoju w poszukiwani czegoś odpowiedniego na wieczór z gwiazdą światowego formatu. Chciałam wyglądać wyjątkowo, ale zarazem naturalnie. Po przeszukaniu szafy wybrałam białe spodnie ozdobione łańcuszkiem przyczepionym do kieszeni, do tego czarną bluzkę z długim rękawem która odsłaniała ramiona. Wtedy mama zawołała mnie na obiad. Przy stole siedział już tata z bratem, który jak zwykle nie szczędził mi uwag i docinek

- ej ty młoda, co tak promieniejesz ? Czyżby po tych twoich zakupach udało ci się w końcu zwrócić uwagę jakiegoś chłopaka ? haha- to oczywiście był sarkazm z jego strony nie przejmując się nim usiadłam do stołu, czekałam az mama poda obiad. Po chwili mama podała do stołu i zaczęliśmy jeść, po skończonym posiłku powiedziałam do rodziców.

- wychodzę dziś na 19 do Jenny- powiedziałam tak, bo nie chciałam na razie nikomu mówić o spotkaniu z Justinem, z resztą i tak nikt nie uwierzyłby mi. Rodzice wiedzieli jaką mam obsesje na punkcie Biebera, w całym moim pokoju to było widać i poza tym potrafiłam o nim mówić 24h na dobę.

- dobrze córeczko- odparła na to moje mama Anna, po niej odziedziczyłam urodę i włosy. ona miała teraz krótko ścięte brązowe włosy, moje były dłuższe bo sięgały mi połowy pleców i lekko się zakręcały co już miałam po tacie, bo on jak był młodszy miał kręcone włosy, teraz ma ścięte i tego nie widać.

- a o której planujesz wrócić?- zapytał mój ojciec, jak zwykłe chciał wszystko wiedzieć, wiem ze się o mnie troszczy, i ze będzie się martwił jak wrócę późno, ale do licha ja mam już prawie 17 lat, a zawsze musiałam się tłumaczyć rodzicom dokąd idę, z kim i o której wrócę, irytowało mnie to. Ale odpowiedziałam

- myślę, ze między 22 a 23 powinnam wrócić, ale gdyby coś się zmieniło to napisze smsa- Powiedziałam tak, bo nie miałam pojęcia ile zajmie mi spotkanie z Justinem.

- może cie zawiozę?- mój tata był kochany, zawsze jak chciałam zawoził mnie gdzie chciałam, często też podwoził mnie do szkoły jak miał na popołudniu do pracy. Ale teraz nie mogłam się na to zgodzić, bo wiedziałbym ze skłamałam. Restauracja znajdowała się bowiem w przeciwnym kierunku do domu Jenny. Wiec odpowiedziałam

- nie dziękuję tato, przejdę się to tylko pół godzinki drogi.

-no dobrze jak chcesz- Wstał

   Mój brat Jarek nic się nie odzywał tylko spokojnie dokańczał jedzenie. Ja już wstałam od stołu i wychodząc z jadalni spojrzałam na ścinany zegarek, była godzina 15.43 do wyjścia miałam niecałe 3 godziny, więc postanowiłam poświecić godzinę na odprężająca kąpiel. Z takim zamiarem poszłam do łazienki.
_____________________________________________________________________
ok, to na tyle ( :
Jak wam się podoba ? Nowy rozdział dodam najprawdopodobniej jutro : ) Myślę ze do 6-7 rozdziału będą one pojawiały się często, bo do tego mam już napisane. Jeżeli chcesz być informowany o nowych rozdziałach zostaw swój nick do tt w komentarzu lub napisz do mnie @foreverpolishjb

niedziela, 3 marca 2013

wprowadzenie i prolog


Kamila Nowak- z pochodzenia jest polką, jednak od roku mieszka w Los Angles, wyprowadziła się tam z rodzicami i starszym bratem. W Polsce miesza jej siostra Agnieszka wraz z mężem i dzieckiem. Jest wielką fanką Justina. Jej najlepszą przyjaciółka jest Jeny Monte.
Justin Bieber- wybitnie uzdolniony piosenkarz, szaleją za nim tłumy dziewczyn, Chodzi z Jasmine Vilegas, jednak czuje ze to nie jest to i ze ona go wykorzystuje dla sławy, wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia
Selena Gomez- aktorka i piosenkarka, jest najlepszą przyjaciółką Justina, jednak jej mama wymyśliła wraz z managerem Justina ze będą tworzyć parę i tym się wybije. Bardzo namiesza w życiu Justina
Jeny Monte – najlepsza przyjaciółka Kamili, tak samo jak ona ubóstwia Biebera, razem mogą go słuchać cały czas
będzie więcej postaci lecz te są głównymi ( :
teraz mały prolog
To był normalny dzień jak co dzień: sobota, było dość chłodno, ale w końcu to już połowa listopada. W związku z tym, że był to dzień wolny od szkoły, wybrałam się na zakupy do najlepszego centrum handlowego w Los Angles. Właśnie szłam zatłoczonym holem. Kilka razy już widywałam tu różnego rodzaju sławy, ale nie ma co się dziwić, LA to jest miasto, które zamieszkują największe gwiazdy. Dziś jeszcze nie napotkałam na swojej drodze nikogo sławnego. Idac myślałam o tym jak zmieniło się moje życie od kiedy mieszkam w LA. Wcześniej nie miałam takich luksusów, mieszkam w tak zwanym „zadupiu” jakim jest Polska. Nie żebym nie kochała Polski, ale to nie było moje wymarzone miejsce, co innego Los Angles, tu przy najmniej miałam większe możliwości pójścia na koncert moich ulubionych gwiazd, które tak niechętnie zjawiały się w Polsce. Trwając tak w tym zamyśleniu, nie zauważyłam osoby, która szła prosto na mnie i zdarzyłam się z nią, a  torby które trzymałam w rękach spadły na podłogę. Już chciałam zacząć krzyczeć na osobę, na którą wpadłam, kiedy oboje schyliliśmy się po moje torby. Podniosłam głowę i spojrzałam tej osobie prosto w oczy, nie mogłam uwierzyć w to co widzę, a raczej kogo widzę, ponieważ wpadłam na...